sobota, 20 kwietnia 2013

Xawery Dunikowski


Urodził się 24 listopada1875 roku w Krakowie. Jego ojciec zarabiał na życie w kolei warszawsko-wiedeńskiej na stanowisku konduktora. Xawery, jako że nie pochodził z zamożnej rodziny, już jako nastoletni chłopak podjął się samodzielnej pracy. Pracował w charakterze rzeźbiarza, kuł nagrobki.
W 1896 roku, po ukończeniu szkoły technicznej w Warszawie, zaczął uczęszczać do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Rozwijał się pod opieką rzeźbiarzy Alfreda Dauna oraz Konstantego Laszczki, osiągając wysokie stopnie. Nadzwyczaj prędko dorobił się stypendium. Natomiast niedługo po ukończeniu szkoły udał się z powrotem do Warszawy, gdzie został profesorem na wydziale rzeźby Szkole Sztuk Pięknych. A zaraz potem został mianowany profesorem krakowskiej akademii- mając zaledwie 29 lat.
18 stycznia 1905 roku zastrzelił człowieka w krakowskiej restauracji.

Tego felernego dnia i momentu był w trakcie wspólnego obiadu z Janem Krywultem . Do restauracji wpadł rozwścieczony Wacław Pawliszczak- malarz, ilustrator; podobnie jak Dunikowski rozpoczynający swoją karierę- i zmierza w jego kierunku z zamiarem spoliczkowania go. Powód był taki, iż Pawliszczak dopuścił się krytyki decyzji jurorów z Zachęty w formie obelżywego listu, na który uzyskał równie obelżywą odpowiedź od Xawerego- wchodzącego w skład tychże jurorów. Wacław nie zdążył dać upustu swojego niezadowolenia, gdyż niespodziewanie słynny rzeźbiarz wyciągnął rewolwer i postrzelił tego w głowę. Dunikowski nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności karnej poza grzywną.

 Ostatecznie podzieliło to opinię publiczną na jego temat. Oczywiście zawsze miał wkoło siebie grono osób nieprzychylnych- choćby z tego jednego powodu, że wielu zazdrościło mu tak dynamicznej kariery. Teraz jednak problem ten spotęgował się. Chociaż zdarzenie sądownie zostało potraktowane jako samoobrona, do dziś budzi kontrowersje. Dunikowski przez wielu zostaje ozwany po prostu mordercą. To jednak nie powstrzymało jego rozwoju artystycznego. Rzeźbił, podróżował po Europie, organizował wystawy, otrzymywał prestiżowe nagrody.
W okresie międzywojennym realizował również trochę zleceń od miasta Krakowa; między innymi pomnik prezydenta: Józefa Dietla.

W czasie pobytu w Londynie dotarły do niego dwie przeraźliwe wieści. Jedna- tragiczna dla całej Europy- wybuch II wojny światowej, druga zupełnie osobista- śmierć ojca. Być może pod wpływem rozpaczy podjął prędką decyzję o wyjeździe do Francji i wstąpieniu do oddziału polskich ochotników- Bajończyków, z której jednak tak samo prędko zrezygnował. Swoją przygodę z wojskiem skwitował: „Dyscyplina, koszary, trzeba upaść na głowę, żeby to polubić” i powrócił do życia na salonach europejskich, do którego zdecydowanie bardziej się nadawał pomimo wcześniejszych historii z bronią palną. Szybko zapomniał o rozpaczy i dalej prowadził życie do jakiego przywykł, czyli beztroskiego i pełnego swobody. Zdaje się, że dyscyplinę udało mu się utrzymywać jedynie co do rzeźby. A jako światowej sławy artysta- miał co robić. W odróżnieniu do swoich kolegów nie czuł potrzeby zajmowania się tylko i wyłącznie „wielką sztuką”. Podejmował się chętnie zleceń typowo zarobkowych. 
„Brzemienna”, wykonana w  1906 roku, forma gipsowa, odlana w brązie. Artysta wykonał więcej realizacji przedstawiających kobiety brzemienne. Rzeźby te cechują się realizmem, delikatną syntezą i swobodą. Na twarzach kobiet widnieją perfekcyjnie oddane emocje. Jest to znużenie, zmęczenie, oczekiwanie- wyraźnie również w pozach jakie przyjmują. Postacie są przeważnie naturalnej wielkości. 
     
           
„Tchnienie”, rzeźba z 1902 roku, wykonana w drewnie. Niewielka, delikatna, geometryzująca forma poruszająca tematykę stwarzania, narodzin ujętych w sposób symboliczny. Motyw nawiązuje nie tylko do narodzin jako takich, ale i do wszelako pojętej twórczości, której proces był częstym tematem artystów okresu modernistycznego. 

            „Macierzyństwo”, 1904 rok, rzeźba wykonana w drewnie i pozłacana. Jest kolejnym przekształceniem postaci na rzecz przedstawienia „stwarzania się”. Z ciała dojrzałej kobiety wyłania się dosłownie nowa forma, nowa osoba. Scena ta przypomina wykluwanie się motyla z kokonu. Postać matki jest zwiotczała, pozbawiona energii życiowej, zaś dziecko wychyla się w pozie wyrwania się- tak jakby właśnie wynurzyło się z jakiejś otchłani. Całość jest bardzo przejmująca.
   
W 1940 roku po aresztowaniu trafił do obozu niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie uczestniczył w ruchu oporu organizowanym przez Witolda Pileckiego.
Okres stalinizmu w Polsce był dla Xawerego znacznie łaskawszy. Artysta niejako podporządkował się nowej władzy. Zdobywał odznaczenia systemu socjalistycznego, między innymi Orderem Budowniczych Polski Ludowej. Za swoją postawę i działalność z tamtego okresu do dziś jest licznie krytykowany. Faktem jest jednak, że gdyby zbuntował się wobec systemu- jak wielu jego kolegów- jego praca zostałaby utrudniona bądź też stałaby się w ogóle niemożliwa. Wskazuje to na tą cechę artysty, że przede wszystkich chciał tworzyć- to było dla niego obowiązkiem, ponad wszelkie prawo.
W 1964 roku Xawery Dunikowski zmarł. Obiecywane mu przez państwo, w zamian za ogromny dorobek artystyczny, muzeum zostało otwarte rok po jego śmierci. Do „Królikarni” w Warszawie można się udać by obejrzeć dzieła artysty oraz poznać się bliżej z jego życiorysem.
Dunikowskiego uważam za niezwykle ciekawego twórcę. W parze z mocną osobowością idzie niepowtarzalny styl i koncepty. Mówi się o nim, że posiadał „dwie twarze”. Z jednej strony był człowiekiem sukcesu, z drugiej nie wpasowywał się w społeczeństwo. Mawiał o pracach Michała Anioła, że to: „nie żadne rzeźby, to kondomy naładowane kartoflami!”. O swojej twórczości mówił: „Chodzi mi zawsze o wydobycie piętna odrębności, które nie dając się określić i zdefiniować, tkwić powinno w pracach każdego polskiego rzeźbiarza i różnić go od artystów innych narodowości”.

1 komentarz:

  1. Może dopisz że pawliszczak umieral na gruźlicę kości i osierocił trzyletnią córeczkę... dunikowski to ścierwo...

    OdpowiedzUsuń