sobota, 20 kwietnia 2013

Nabiści.



To zgrupowanie malarzy utworzyli we Francji Paul Serusier oraz Maurice Denis. Działało w latach 1888-1899. Za manifestację nabizmu uznawany jest artykuł Denisa pt. „Definicja neotradycjonizmu” opublikowany we francuskim piśmie „Sztuka i Krytyka”. 

"Pamiętać, że obraz, zanim stanie się koniem bitewnym, nagą kobietą lub jakąkolwiek inną anegdotą, jest przede wszystkim powierzchnią płaską pokrytą farbami w określonym porządku."
Maurice Denis



Nabiści nie uznają akademickiego podejścia do malarstwa. Obraz ma powstawać w ramach poszukiwań artystycznych oraz własnych odczuć i przeżyć autora. Wnikliwa obserwacja i odtwórczość nie grają w tym głównej roli.
Nazwa nabizm pochodzi od hebrajskiego słowa nabis, co znaczy prorok. I też uznawali się za proroków sztuki współczesnej. Zresztą, jak każde powstałe w tym czasie zgrupowanie artystów.
Inspirowali się twórczością Lautreca, Gauguina, Moreau, symbolistów oraz prerafaelitów. Byli inspiracją dla Czapskiego, Matisse’a, Balthusa, Kandińskiego.
Malarstwo nabistyczne charakteryzuje szeroka plama barwna, przygaszona; wijący się, secesyjny kontur; brak głębi. 

A to przykłady twórczości jednego z założycieli grupy: Paula Serusiera. Bez wątpienia są to przedstawienia figuratywne, jednak zdecydowanie widać w nich przewagę w poszukiwaniu formy nad chęcią biernego odtworzenia rzeczywistości. Obrazy- choć uproszczone- są bardzo dekoracyjne. Przywodzą na myśl plakat.

 Za to poniżej znajdują się przykłady twórczości Maurice Denisa. Spora ich część  przywodzi na myśl obrazy Klimta.

Twórczość nabistów podoba mi się, a w szczególności obrazy przedstawiające postacie we wnętrzach. 
 Édouard Vuillard w niezwykły sposób portretuje swoją matkę i siostrę. Obraz jest rozplanowany w ten sposób, że kobiety ledwo mieszczą się w kadrze. Sylwetka siostry wręcz pochyla się aby jej się to udało. Opiera się o ścianę pokrytą gęsto monochromatycznym deseniem i wygląda to tak, jakby się z niej wynurzała lub wtapiała się w nią. Tuż obok, w centrum obrazu, siedzi rozłożona na fotelu postać matki w czerni. Patrzy wprost na odbiorcę. Podpiera się ręką na kolanie w sposób, który może sugerować zniecierpliwienie. Całość namalowana jest przygaszonymi barwami, dominują brązy. Sprawia wrażenie sceny podpatrzonej. Tak jakby twórca namalował obraz jaki zapamiętał po niezbyt przyjemnej rozmowie z rodziną. 


Obraz Pierre Bonnard’a  przedstawia kąpiącą się. Nie jest to jednak typowe przedstawienie. Artysta skupia się nie na samym akcie, postać jest raczej fragmentem całości. Rytuału- czynności- wykonywanej w konkretnym miejscu zapełnionym typowymi dla niego przedmiotami. Kobieta dodatkowo pochylona, widzimy czubek jej głowy, a nie widzimy twarzy. Większą uwagę od niej zwraca pies znajdujący się na samym środku. Potraktowany jest jako niemal jednolita plama, mocno się wyróżnia. Prawa strona obrazu jest chłodna, lewa- ciepła. Przestrzeń spłyca duża ilość deseni przywodząca na myśl pointylizm. Artysta nie stosuje koloru lokalnego. Obraz jest przyjemny w odbiorze, naturalny. 

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz